Bywalec Życia

opinia i publicystyka o popkulturze

hipokryzja obłuda cynizm 2 polityka kiepska gwiazda fundacja
FORMAT PUBLICYSTYCZNY

HIPOKRYZJA, OBŁUDA, CYNIZM vol. 2

hipokryzja obłuda cynizm 2 polityka kiepska gwiazda fundacja
Ciąg dalszy właśnie nastąpił!
 
 

TEKST MA CHARAKTER PRZEŚMIEWCZY ORAZ IRONICZNY. TO SATYRA! NIE BIERZ WSZYSTKIEGO NA POWAŻNIE!

 

Od ostatniego wpisu nie zmieniło się nic! Świat nadal stoi na trzech filarach: Filarze Obłudy, Filarze Cynizmu i Filarze Hipokryzji. W międzyczasie, tylko pan YYY potwierdził, że jeszcze na wiele go stać! Ale czy nas to dziwi? Nie… A tym razem? Weźmiemy się za święte krowy! Polecą wióra, a język się zaostrzy! Nie będzie litości! Ale Wy to przecież lubicie, wyświetlenia nie kłamią. 

 

NA PIERWSZY OGIEŃ (HIPOKRYZJA)… KIEPSKA GWIAZDA!

 

Pan Słaby, który grywa w również słabym serialu, (niektórzy nawet twierdzą, że w pato-serialu) postanowił powytykać innym zaangażowanie polityczne. No i dobrze! Aktor jest od grania jak… (dobrze wiecie – co od czego!). Ciągle protestujące gwiazdki już się przejadły. Trzeba we wszystkim znać umiar! A poza tym, chcesz politykować – zostań politykiem! I tyle w temacie! Pan Słaby dobrze prawi! Polejcie mu!  

Że co? Niemożliwe! Nie mów?! Że Pan Słaby sam angażuje się politycznie? Że grywa nawet w spotach kampanijnych? Że to już robi od lat? I przeszkadza mu jeden Zelnik… który robi to samo, tylko w drugą stronę?! Nawet nie piernicz, chłopie! Ale jaja! Ale jaja!

I choć jestem zdania, że osoby publiczne (aktorzy, piosenkarze itd.) nie powinni brać udziału w życiu politycznym… jestem jeszcze w stanie zrozumieć, że czasem w szczerym odruchu wyrażą swoje opinie, choćby broniąc kornika drukarza i doprowadzając przez to do upadku calutką puszczę, ale to nieważne. Co jest ważne, należy znać wagę działań, ponieważ można wymienić co najmniej kilka stopni zaangażowania politycznego. Zaangażowanie w sprawie (np. stając w obronie Konstytucji) można rozpatrywać jako quasi-polityczne, trochę społeczne, a może i nawet bardziej w tę stronę. Udzielanie poparcia, bieganie na wiece wyborcze to już kolejny level. Jednak tym najwyższym stopniem odjazdu jest występowanie w telewizyjnych spotach wyborczych.

I z tego, co mi wiadomo, pan Zelnik (odsądzany od czci i wiary) lawiruje sobie gdzieś  na poziomie zaangażowania w sprawie a biegania na wiece. Natomiast, Pan Słaby to już dawno osiągnął szczyty! Chłop się nie pierniczy, a co!

Pan Słaby zaliczył niezłą hipokryzję, a mówiąc: „niezłą” mam na myśli podwójną. Pierwszą już omówiliśmy, a o drugą trochę zahaczyliśmy.

Bo wcale Panu Słabemu nie chodzi o ukracanie politykowania wśród aktorów, a o uciszanie tych politykujących nie po jego myśli. Bo gdyby tak nie było – zacząłby od siebie albo od tych głośniejszych niż pan Zelnik jak pani Janda itd. Ale nie! Lepiej (i to z całym szacunkiem do pana Zelnika) doczepić się właśnie do niego, który to bredzi gdzieś tam na obrzeżach Internetu i docieralność do opinii publicznej ma znikomą.

Myślicie, że to już koniec? A gdzie tam! W tym samym wywiadzie, Pan Słaby okazał się również niezłym cynikiem. Sam przyznał się do swojego zaangażowania politycznego… podkreślając, że nie, nie, nie, ja tak tylko z odruchu serca i swojego poczucia powinności, ale ten Zelnik to na pewno nie tak jak ja. Przecież on nie ma racji. Jak to tak, że ktoś może myśleć inaczej!

Panie Słaby, no co mogę panu powiedzieć, tak też się czasami zdarza!

 

I BĘDZIE DYM! PIERWSZA I NACZELNA „ŚWIĘTA KROWA RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ”!

 

Oj, dostanie mi się! Bo nie po to święta krowa jest świętą krową, żeby ktokolwiek wygarniał jej cynizm, wytykał hipokryzję i sugerował obłudę! Z drugiej strony, to satyra i wolny kraj, więc odważnie wyrażę tu swoją opinię. Oj tam, odważnie. Tak mimochodem, co najwyżej. Ha! Nie podam nazwiska! Ukryję tę personę pod pseudonimem „Pan Zielony Melonik”. Kto już wie, o kogo chodzi? Jeszcze rozważałem pseudonim „Pan Czerwone Gatki”, ale chyba bym przesadził? Dlatego tego nie było! Wcale tego nie przeczytaliście! Ale sączę jadem… muszę to zmienić. A tak! To satyra, więc w sumie mogę. To jak mogę, to lecę dalej. Wreszcie, do meritum.

– „Niech pani spróbuje seksu. Poczuje pani motyle w brzuchu, poczuje pani rozluźnione plecy. Poczuje pani kwiat we włosach, a przez to w głowie też się może poukładać.”…

– Ty buraku, chamie i prostaku!

– Ale… proszę pani, to cytat z Pana Zielonego Melonika, pani Internautko!

— Yyyyyy… z Pana Zielonego Melonika??? Hahaha… Toś to dowcipniś! Te jego barwne metafory…

– Nie rozumiem! To nic złego powiedzieć tak do kobiety?

– To było skierowane do tej wstrętnej Pawłowicz, jej to by się przydało! Hehhehhe! 

Relatywizm moralny i zjawisko świętych krów stanowią nierozłączną parę. Jednym wolno więcej, innym wolno mniej. Jednym wybaczamy wszystko, innym nic. Tylko dokąd to prowadzi? Na pewno do niczego dobrego!

– Pani Internautko, nazywajmy zło złem! Niezależnie od wszystkiego…

– Zło? Złem? Ty, łajzo! Od Pana Zielonego Melonika wara!

– Jako mężczyzna staję w obronie kobiety! I dziwi mnie fakt, że nikt nie reaguje na jawne jej upokarzanie i zezwierzęcanie języka przestrzeni publicznej.

– Ty, nie kochasz dzieci! Trollu Wschodu!

Koronny argument (wpatrzonych w Pana Zielonego Melonika): „ty, nie kochasz dzieci” i weź i dyskutuj. Pan Zielony Melonik od niedawna także zbiera na osoby starsze, więc nie zdziwię się, jak kolejną kontrą stanie się: „ty, nie kochasz swojej babci”. To jest droga donikąd, bo albo odechciewa się dyskutowania albo człowiek tłumaczy się: „ale ja kocham swoją babcię”. I to jest system, który sprawia, że Pan Zielony Melonik staje się świętą krową i doskonale zdaje sobie sprawę, że może odwalić absolutnie wszystko i też to czyni, niestety.

Odczuwam potrzebę podkreślenia, że nie jestem złym człowiekiem… że doceniam rozmach czynionego dobra przez Pana Zielonego Melonika… A jednocześnie, czuję się z tym głupio, bo ja temu w żadnym stopniu nie zaprzeczyłem ani nie umniejszyłem, więc czemu to de facto właśnie podkreśliłem? Podobny dylemat miałem w przypadku księdza ZZZ ze Szlachetnej Paczki.

To satyra, pamiętasz jeszcze, Marku? Tak, pamiętam, Marku! W takim razie, noga na gaz i jedziemy dalej.

Godzina po godzinie, jak to owieczka staje się wilkiem. A takie cuda to na Pol’and’Rock Festival, jakby kto nie był na bieżąco. Panu Zielonemu Melonikowi z tego gadania o hejcie aż się ulało i popłynął. No to przecież normalny człowiek! Swój chłop, co w głowie to na języku. Ma rację. Ja bym to jeszcze mocniej dop***lił!               

 

I POSPÓLSTWO SIĘ NIE UKRYJE. CZŁOWIEK TAKI O?!

 

Człowiek taki o! nie potrzebuje, aby ukrywać go pod jakimkolwiek pseudonimem. Nie wytoczy również sam sobie procesu sądowego, prawda? Jak tak, od razu mówię, że mowa o panu Cabaku.

Pan Cabak nie miał okazji zaliczyć spektakularnej i wielkiej hipokryzji na oczach milionów Polaków i (pewnie nie uwierzycie) wcale nie z powodu, że jest krystaliczny.

Pan Cabak, spośród wielu swoich wad, ma jedną bardzo wnerwiającą wadę – siorbie herbatę. Siorbie to siorbie, nie on jeden. Ale gdy tylko ktoś inny, w jego obecności, zacznie siorbać herbatę, pan Cabak podnosi larum, uprzednio nie pamiętając, że sam siorbie herbatę jak ostatnia świnia. Taki trochę siorbiący hipokryta, co nie?

Ale Pan Cabak listę grzechów ma dłuższą. Gdy się go spyta, czy jest hipokrytą – odpowie: „nie”, z pełnym przekonaniem i nawet pewnością. Tutaj możemy mieć do czynienia z przypadkiem „nieuświadomionego hipokryty”, co prawda czasem mu się zdarzy popatrzeć wstecz i przyznać przed samym sobą: „trochę zachowałem się jak hipokryta”, niech będzie to na jego plus. Dobrze byłoby, jakby zaglądał we własny ogródek częściej. 

Krytykuje Pana Zielonego Melonika… a sam, co zrobił? Pewnie, nic. Czepia się Pana Słabego… a sam, nie politykuje? No, nie! Ale dogryza księdzu ZZZ… a sam, no właśnie!                  

 

PRZEŻYLIŚMY? TO KOŃCZYMY!

 

#11

bywalec życia OBLUDA HIPOKRYZJA CYNIZM PUBLICYSTYKA NA BLOGU

(grafika postu © by bywalec życia)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *