Skrząca się od przygód „Gildia magów”… aby na pewno?

W świecie magów z Imardinu nie ma miejsca na chaos i niekontrolowaną magię i tym większe zaskoczenie, gdy młoda dziewczyna ze slumsów spełnia ich najgorszy sen. Sonea ciska w magiczną tarczę kamieniem, wkładając w to całą swoją złość. Kamień przenika i dosięga jednego z nich (w jej oczach) – oprawcę biednych i uciśnionych. To prawdziwa i potężna magia, umykająca kontroli Gildii. To wprost nie do pomyślenia!

 

       

Trudi Canavan autorka czarnego maga / bywalec życiaTRUDI CANAVAN mieszka w Melbourne w Australii. Odkąd pamięta, wymyśla historie o nieistniejących ludziach i miejscach. W czasie pracy w charakterze ilustratorki i projektantki napisała bestsellerową „Trylogię Czarnego Maga”, wydaną w latach 2001-2003, za którą „Bookseller” przyznał jej nagrodę Evergreen w 2010 r. Uczennica Maga, prequel do trylogii, zdobyła nagrodę Aurealis dla najlepszej powieści fantasy w 2009 roku, a ostatnia część serii będącej dalszym ciągiem trylogii, Królowa Zdrajców, trafiła na listę bestsellerów magazynu „The Times” w 2011 roku. Więcej informacji na stronie www.trudicanavan.com

 

Trochę „mojej historii” Gildii Magów. 

Książkę Trudi Canavan dostałem na swoje 24 urodziny. W sumie to dostałem inną, ale wymieniłem na tą. Gildia Magów jest absolutnym klasykiem klasyków i kanonem powieści fantasy. Od zawsze chciałem ją przeczytać. Od zawsze, czyli od momentu, gdy zobaczyłem ją w Biedronce kilkanaście lat temu. Moja pasja do fantastyki była wtedy w rozkwicie. Niemniej jednak, tak się stało, że przez wiele lat z planów wychodziły nici. I dopiero wtedy, gdy moja miłość do powieści fantasy wyczerpała się – sięgnąłem po Gildię Magów, w nadziei na nowe zauroczenie się. I to nie był dobry pomysł! Męczyłem tę książkę przez blisko dwa lata. Nawet zaplanowałem napisać o niej na Bywalcu Życia w lutym 2019 roku, ale nie mogłem jej skończyć. Dopadła mnie totalna blokada czytelnicza, która przerodziła się w niechęć do czytania czegokolwiek.

   

Dar czy przekleństwo? 

Sonea, główna bohaterka Gildii magów, pochodzi z najniższych warstw społeczeństwa Imardinu. Dziewczyna gardzi magami, którzy w jej oczach są brutalni, agresywni oraz bez powodu zabijają takich, jak ona. Do tego służyć ma im urządzanie – za zgodą króla – czystki. Podczas jednej z czystek, Sonea uderza w magiczną tarczę kamieniem. Niespodziewanie czarodziejska bariera ulega pod jej wpływem i wiadomym jest, że Sonea ma w sobie moc. I to bardzo potężną. Magia ujawniła się w najgorszym momencie – na oczach magów z Gildii. Dziewczyna musi uciekać! Przecież nie może zaufać tym, przed którymi czuję strach o własne życie, a jednocześnie szczerą i głęboką nienawiść.

Gildia urządza pilną naradę. Stało się! Spełnił się najgorszy sen. Ktoś niegodny, źle urodzony, pochodzący z pogardzanej części społeczeństwa ma moc. Taką, jak oni. A może i potężniejszą? Jedno jest pewne – muszą odnaleźć dziewczynę. I być może przyjąć ją w swoje szeregi, co nie każdemu magowi będzie się podobać… 

 

Powoli, powoli, powoli…   

Trudi Canavan prowadzi czytelnika nie tyle przez wydarzenia, a ile oprowadza go po przedstawionym przez siebie świecie. Musimy mieć to na uwadze, zanim weźmiemy się za czytanie. Jest to dopiero pierwsza część trylogii „Czarnego Maga”, więc warto uzbroić się w cierpliwość i na najlepsze czekać w tomach drugim i trzecim. Zresztą, zdecydowana większość recenzji potwierdza, że Gildia magów to najsłabszy tom trylogii. Niech Was to nie zniechęci! Taki jest już urok „powieści w odcinkach”.

 

Skrząca się od nudy… na pewno część pierwsza Gildii magów.    

Zabawa w kotka i myszkę, akurat w tym wydaniu, nie sprawdza się. I to kompletnie! I to jest nawet zaskakujące. Coś poszło nie tak. Moim zdaniem, autorka przeciągnęła ten motyw. Przez całą pierwszą część (274 strony) Sonea ucieka i ukrywa się przed magami z Gildii. Nie wciągnąłem się. Nie czułem żadnych emocji. Jeszcze nie polubiłem bohaterki. Stawka była za mała, aby obgryzać paznokcie i kibicować młodej magiczce. Wynudziłem się i to tak porządnie. Bo niby jej szukali, ale tak nieudolnie, że zagrożenia wielkiego nie stwarzali. Sonea niby uciekała, skrywała się w spelunach złodziei, oferowała im pomoc, ale jej moc wcale jej nie słuchała, więc nie mieli z niej najmniejszego pożytku. Wykradali księgi z Gildii, aby się poduczyła. Natomiast, te wszystkie wydarzenia po prostu się działy, nawet w minimalnym stopniu nie angażując czytelnika. Utknąłem na tej części i nie mogłem przemóc się do czytania dalej. 

 

To, co świstaki lubią najbardziej!

Druga część Gildii magów to już jakby nie ta książka. I to jest naprawdę rewelacyjna wiadomość. Wątek oswajania Sonei z Gildią – Trudi Canavan poprowadziła po mistrzowsku. Czytałem o tym z zapartym tchem. Oczywiście, wszystko działo się nadal w tempie ślimaczym, ale już na tym etapie mi to mniej przeszkadzało. I dobrze było pobyć w tym świecie (w murach Gildii) tak na spokojnie, zaznajomić się z magicznymi dyscyplinami, razem z Soneą (pod czujnym okiem dobrodusznego Rothena – archetypu postaci mędrca) uczyć się magii. Jeszcze zanim zaczną się wielkie intrygi, knowania i kopanie dołków każdego pod każdym i wszystkich pod wszystkimi, razem czy osobno.

 

O przyjaźniach i antypatiach z czasów studenckich.

To prawda, że na studiach powstają największe antypatie i przyjaźnie. Ten lubi się z tym, ale nie lubi tego. W miejscu, jakim jest Gildia magów to potęguje, ponieważ magowie spędzają tam całe swoje życie – od studiów aż do śmierci. I właśnie taka jest relacja Mistrza Ferguna z Mistrzem Dannylem, tocząca się na drugim planie. Trudi Canavan pokazuje, że nic nie jest czarno-białe, jak wydaje się głównej bohaterce, przynajmniej na początku swojej wielkiej przygody. Sonea zaprzyjaźnia się z Mistrzem Rothenem. Jednym z magów, których tak nienawidziła. Poznaje powody czystek, pobudki, którymi kieruje się Gildia magów. Ma szansę stać się jedną z nich, ale czy będzie to zgodne z nią samą? Czy wstępując w szeregi Gildii nie zdradzi swoich najbliższych? Czy założenie, żeby ufać wszystkim magom albo żadnemu jest słuszne?   

         

Najlepsze musi przyjść!

Gildia magów jest zaledwie wstępem do wielkiej i epickiej powieści fantasy, rzeczywiście (jak mówi to blurb) skrzącej się od magii, akcji i przygód. Nic tylko sięgać po kolejny tom – Nowicjuszkę

 

2.2/5
Data i wydania - 27.01.2004 r.

polski wydawca - galeria książki

Gildia magów trudi canavan fantastyka nowicjuszka wielki mistrz

tytuł oryginału - The Magicians' Guilg

gatunek - fantastyka

Notka o autorce ze skrzydełka książki, grafika postu  © by bywalec życia. Format Opinii #17


Yhm... to może nie być głupi pomysł?!

Aby dołączysz do grona subskrybentów Bywalca Życia. I Otrzymywać powiadomienia o nowych konkursach, wpisach i wielu innych akcjach.

Wyrażam zgodę na przekazanie moich danych osobowych do MailChimp ( więcej informacji )

Trzy żelazne zasady Bywalca Życia. Zero spamu. Bezpieczeństwo adresu e-mail. Możliwość wypisania się z listy subskrybentów w każdej chwili.

Subskrybuj
Powiadom o
guest
5 komentarzy
Najnowsze
Najstarsze Najlepsze
Inline Feedbacks
View all comments
trackback

[…] O pierwszym tomie, czyli Gildii magów na Bywalcu Życia napisałem post mniej więcej rok temu pt. „Skrząca się od przygód Gildia magów… Na pewno?”. Wówczas przeczytanie tej książki zajęło mi bez mała dwa lata. Z kolejną częścią niestety […]

Kuba
1 rok temu

Szanuję za taki obiektywizm w recenzji. Ja nie siegnę po książkę, bo bardzo nie lubię fantastyki. A jeśli Ty tę czytałeś dwa lata…

DeVi
1 rok temu

Już ładnych parę lat temu przeczytałam całą trylogię. Po pierwszym tomie wypożyczonym z biblioteki zakupiłam wszystkie trzy. Moim zdaniem jest to specyficzna historia różniąca się mocno od tych współczesnych, a w tamtych czasach wyjątkowo – bo łączyła to na co był akurat szał. Magia jest sporadyczna, widziana w klasyczny sposób, historia się ciągnie, ale jest to normalne w tego typu powieściach. Wystarczy spojrzeć na klasycznego Tolkiena 😉 Świetna literatura no ale… no ale się ciągnie 😛 Powodzenia w kolejnych tomach, choć nie wiem czy dasz radę skoro 2 lata tę czytałeś.