W TE ŚWIĘTA WARTO ZOBACZYĆ BEZCENNY DAR!

W TE ŚWIĘTA WARTO ZOBACZYĆ BEZCENNY DAR!

 
 

Jason Stevens (Drew Fuller) – specjalista od funduszy powierniczych, jest lekkoduchem, pochodzącym z bogatej, naprawdę bogatej rodziny. Gdy umiera jego dziadek (Bill Cobbs), ten raduje się na myśl o wielkim spadku. Jednak nie przypuszcza, że senior rodu spłatał mu niezłego figla. W testamencie zastrzegł, że owszem dostanie ów majątek, jeśli spełni kilka warunków, a dokładnie 12, które sam dziadek nazwał „podarunkami”. Starszy pan dla swojego wnuka przygotował kurs przygotowawczy do życia, którego celem jest zobrazowanie mu, że nie zawsze pieniądze są kluczem do szczęścia i bycia dobrym człowiekiem.

  
 

OPINIA MOŻE ZAWIERAĆ NIEZNACZNE SPOILERY, ALE ŻADNE Z NICH NIE ZDRADZAJĄ ROZWIĄZANIA GŁOWNEJ OSI FABUŁY, ANI TYM BARDZIEJ NIE POWINNY ZEPSUĆ FRAJDY Z OGLĄDANIA FILMU!

 
 

Bezcenny dar widziałem już wielokrotnie!

Film „Bezcenny dar” to produkcja z 2006 r., a więc już trochę leciwa, co nie oznacza, że w jakikolwiek sposób traci na swym przekazie. Jak i również od strony technicznej trzyma się nieźle, choć należy raczej do produkcji telewizyjnych, których budżet bardzo ogranicza. „Bezcenny dar” widziałem wielokrotnie w telewizji publicznej, jak i wracałem do niego na platformach streamingowych, zwłaszcza przed świętami Bożego Narodzenia, ewentualnie przed Wszystkimi Świętymi – w zamian oglądania głupawych horrorów i jeszcze głupszych slasherów. I właśnie teraz, chciałbym polecić Wam ten film, który także bezpośrednio odwołuje się do Bożego Narodzenia, a zarazem nie zalicza się do produkcji strcite świątecznych. Jednak liczy się przekaz, a „bezcenny dar” taki ma!

Naiwny „American dream” – krytycy w natarciu!  

Już na samym początku zastrzegę, że filmowi obrywa się za bycie „głupio-mądrym” i bycie typowo amerykańską papką dla mniej wymagających widzów. Twórcom zarzuca się stosowanie tanich chwytów, mających na celu rozczulenie swojego odbiorcy jak np. posługiwanie się chorobą dziecka. Nie mogę się z tym nie zgodzić, ale co do jakiej produkcji kinowej, powieści nie moglibyśmy tego samego zarzutu odnieść? No właśnie! Ten film nie jest łzawy, aczkolwiek od czasu do czasu wychodzą na wierzch szwy kiczu ze scenariusza. Mając to na uwadze, proponuję przymknąć oko i cieszyć się bądź, co bądź z dobrego filmu. Przecież innego bym Wam nie polecał!

 
Bezcenny dar - wartości święta dary the ultimate gift ameryka american dream
DAR PRZYJAŹNI
 
 

Książkowa adaptacja.  

„Bezcenny dar” jest adaptacją bestsellerowej książki pod tym samym tytułem, autorstwa Jima Stovalla. W Polsce wydaniem powieści zajęła się Replika. Nie czytałem tej pozycji wydawniczej, a ponieważ film bardzo mi się spodobał, chciałbym zmienić ten stan rzeczy. I być może wrócić, w przyszłości, z porównaniem książki do filmu.

Za każde wykonane zadanie należy się podarunek.

Fabuła filmu jest dosyć prosta, ale przez to dość urokliwa. Bogaty chłopak, aby odziedziczyć ogromny spadek, musi wykonać kilka zadań, za które otrzymuje podarunki. Tytułowe bezcenne dary to m.in. dar pracy, dar przyjaźni czy dar własności. Dziadek miliarder chce zmienić Jasona zza grobu, ponieważ za życia nijak nie mógł tego dokonać. Chce nauczyć wnuka, że ten niekoniecznie musi przekładać pieniądze nad wszystko inne jak on sam. Film opowiada o uniwersalnych wartościach w życiu, o których zagubieni w codzienności zbyt często zapominamy. I właśnie taki o film na niedzielę, może nam o nich przypomnieć!

Czy polubiłem głównego bohatera?

Tak, absolutnie tak. Trochę patrzę na niego z perspektywy finału i przemiany. Myślę, że nie zdradziłem tego, czego byście się nie domyślali. Jason Stevens w porównaniu do swojej rodziny – już na początku filmu – nie startował z poziomu totalnego dna i zepsucia moralnego, co umożliwiło jego przemianę i efektywne zebranie podarunków od dziadka. Sam senior widział w nim dobrego chłopaka, choć pogubionego, ale właśnie w tym upatrywał swoją rolę wychowawczą. Postać dobrze wykreował Drew Fuller, nomen omen znany z oryginalnych Czarodziejek, nadając jej wszystkie kluczowe cechy na każdym etapie przemiany – zbierania darów. Najbardziej w pamięci utkwiły mi sceny, będące sekwencją wyprawy Jasona do Teksasu do wuja Gusa. Tam właśnie chłopak otrzymał dar pracy. Nie było to łatwe, ponieważ musiał „wykołkować” ogromny płot na bezdrożach teksańskich ziem. Tak się zastanawiam, co byłoby polskim odpowiednikiem amerykańskiego Teksasu? Podkarpacie? Podlasie? A może inna część Polski, która uchowała w swoich mieszkańcach silny etos pracy, tradycji i nie dała się zmienić cywilizacji wielkich miast. I choć film idzie całkiem poważnym przesłaniem, niekiedy może pochwalić się niezłymi wątkami stricte komediowymi.

bezcenny dar film kino familijne
DAR PRACY
 
 

Bezcenny dar musisz zobaczyć!

Pewne historie albo się lubi albo nie. To nie znaczy, że nie widzi się ich wad. To również nie znaczy, że będziesz zachwycony tym filmem, ale istnieje duże prawdopodobieństwo, że tak właśnie się stanie. Bezcenny dar jest uniwersalną opowieścią na każde czasy i na każde okoliczności, a na te przedświąteczne wyjątkowo mocno. Bo czasami trzeba sobie w życiu przypomnieć, co tak naprawdę się liczy!       

        
4/5
The ultimate gift bezcenny dar film tvp1

Bezcenny dar

Tytuł oryginalny: The ultimate gift 

Reżyseria: m.in. Michael O. Sajbel

Scenariusz: m.in. Cheryl McKay 

Obsada: Drew Fuller, Bill Cobbs, Ali Hillis, Abigail Breslin, James Garner,

Produkcja: USA, 2006 R. 

grafika postu © by bywalec życia, grafika bazowa – materiały prasowe, Format Opinii #24


Yhm... to może nie być głupi pomysł?!

Aby dołączysz do grona subskrybentów Bywalca Życia. I Otrzymywać powiadomienia o nowych konkursach, wpisach i wielu innych akcjach.

Wyrażam zgodę na przekazanie moich danych osobowych do MailChimp ( więcej informacji )

Trzy żelazne zasady Bywalca Życia. Zero spamu. Bezpieczeństwo adresu e-mail. Możliwość wypisania się z listy subskrybentów w każdej chwili.

Subskrybuj
Powiadom o
guest
3 komentarzy
Najnowsze
Najstarsze Najlepsze
Inline Feedbacks
View all comments
Sylwia
1 miesiąc temu

Czasem dobrze jest sobie usiąść i nie wymagać od siebie intelektualnych sufitów, ale w miłym towarzystwie obejrzeć film, nawet jeśli ów byłby naiwny. Prawda?

Irek
1 miesiąc temu

Takie trochę nie moje kino

pojedztam.pl
1 miesiąc temu

Odnoszę wrażenie, że chyba widziałam ten film, aczkolwiek było to tak dawno temu, że niezbyt dokładnie go pamiętam.