Święta z dala od domu

Święta z dala___________ od domu

 

Święta Bożego Narodzenia to wyjątkowy czas w roku, który jest zakotwiczony szczególnie mocno w polskiej kulturze. Ta wielowiekowa tradycja rozmiękcza nawet najtwardsze serca, aby choć na chwilę uniosły się w życzliwości do drugiego człowieka. Pomijając wszelkie inne aspekty tych świąt, ten wydaje się najpiękniejszy, bo łączy nas wszystkich – niezależnie od wszystkiego. Boże Narodzenie ma różne wymiary, inne dla wierzących, jeszcze inne zaś dla niewierzących. Nikomu nie można odmówić ich obchodzenia, nikomu nie można odmówić dobroci z nich płynących. Dzisiaj, 24 grudnia chciałbym podzielić się z Wami swoim podejściem do świąt narodzenia Pana, które to w moim ponad 25-letnim życiu parokrotnie ulegało zmianom, innym razem znów raptownym rewolucjom.          

szopka boże narodzenie święta z dala od domu

Boże Narodzenie kiedyś

Za dzieciaka wyczekiwałem Boże Narodzenie niemal na równi z wakacjami, a może nawet bardziej. Chyba bardziej! Te kilkanaście lat temu świat wyglądał zupełnie inaczej. W grudniu za oknami był śnieg, a z niego stał dumnie ulepiony bałwan. Nos miał z marchewki, kupionej zresztą na sałatkę jarzynową. Choinka u mnie w domu była co roku inna. Raz sztuczna, raz prawdziwa, ale zawsze musiała sięgać sufitu. Jeżeli stała na dole, nie było z tym problemu, bo sufit był niski, co innego na górze. Wtedy z pomocą przychodził wysoki szpic. I tutaj rodził się kolejny problem, bo część domowników orędowała właśnie za szpicem, inni zaś nie wyobrażali sobie choinki bez gwiazdy. Strojenie drzewka zawsze przypadało mi i bratu Wojtkowi. Nawet nie zliczę godzin spędzonych na rozplataniu światełek i szukaniu tego jednego, przez którego nie świeciły wszystkie inne. Przez te lata ścierały się dwa podejścia do ubierania choinki. Pierwszy, artystyczny miszmasz cukierków, bombek (każda z innej parafii) i pstrokatych łańcuchów. Drugi, minimalistyczny i jednokolorowy styl baniek i świateł, zwanym przeze mnie stylem małpowania choinek dużych korporacji, który jak tylko mogłem zwalczałem. Takie drzewka nie mają duszy! 

choinka

Samą wieczerze wigilijną rozpoczynaliśmy, gdy na niebie pojawiła się pierwsza gwiazdka. Na stole nigdy nie było 12 dań, a zaledwie może dwa lub w porywach szaleństwa trzy. Były to uszka z barszczem oraz ryba. Nie karp, a zazwyczaj taka mrożona kostka ze sklepu, która w późniejszych latach ewoluowała w pstrąga, co z kolei spowodowało, że musiałem wykłócać się z tatą, aby nie podawał mi pstrąga z nieodciętym łbem na talerzu. Nie, po prostu nie!

Jako iż, pochodzę z wierzącej rodziny, pamiętaliśmy, aby w tej całej świątecznej gorączce nie pominąć istoty Bożego Narodzenia. Każdą Wigilię zaczynaliśmy od odczytania fragmentu Pisma Świętego, następnie łamaliśmy się opłatkiem, po czym składaliśmy sobie życzenia. Z pasterką bywało różnie, raczej sporadycznie się na nią wybieraliśmy.     

Pewnego roku, kompletnie na przekór tradycji, na Wigilię Bożego Narodzenia mieliśmy gołąbki, tylko gołąbki. Nie powiem, bo nie wiem, co wtedy się stanęło?!

Niemniej jednak to wszystko, o czym napisałem to otoczka. Miła, nadająca świętom niepowtarzalnego klimatu, ale tylko otoczka. Te wigilie, te Boże Narodzenia były tak piękne, tak mocno wryły mi się w pamięć, ponieważ spędzałem je z całą najbliższą rodziną, w szóstkę – z mamą, tatą, bratem, babcią i dziadkiem.

Bojkot Bożego Narodzenia

W 2010 r. umarł mój dziadek Piotr, niedługo potem babcia Marianna. Babcia odeszła tuż przed samymi świętami. W 2012 roku u mnie Bożego Narodzenia nie było. Nie było choinki, nie było Wigilii, za to był smutek, chłód, osamotnienie i zdrętwienie emocji. 

W Wigilię Bożego Narodzenia (2013 r.) przy stole ostały się dwa puste krzesła. Wtedy dla mnie święta umarły. Znielubiłem ten czas w roku. Choinka mnie drażniła. Boże Narodzenie wywoływało u mnie apatię. Nic nie było tak jak wcześniej, a tak bardzo chciałem, żeby tak było. W kolejnych latach rzadko kiedy przyjeżdżałem do domu na święta. Miałem daleko, studiowałem w Szczecinie, a do Nowego Sącza musiałbym pokonać niemały kawałek. A nawet całą Polskę na wskroś. Szczerze? Było mi to nawet na rękę!   

Wigilia Bożego Narodzenia 2021

Znowu jestem z dala od domu, chyba nawet dalej niż kiedykolwiek wcześniej. Jest Wigilia Bożego Narodzenia, kiedy to piszę. I cieszę się z tych świąt, chociaż w głębi serca wciąż odzywa się we mnie smutek. On już ze mną zostanie, ale zrozumiałem że „bojkotowanie Bożego Narodzenia” mam za sobą, że ten etap przedłużonej żałoby dobiegł końca. Czekałem na te święta (chciałem odliczać dni do nich kalendarzem adwentowym), zupełnie jak za dawnych lat, mimo iż wiedziałem, że nie spędzę ich z rodziną. Jednocześnie obiecując sobie, że to będzie ostatnie Boże Narodzenie poza domem. Czas ucieka jak szalony i można żyć przeszłością, tylko po co? Zrozumienie tego zajęło mi kilka lat, oddałem kilka Wigilii, nie czerpiąc z nich radości, zamykając się na życzliwość ludzi wokół. Trochę byłem Grinchem 😉      

Zmieniło się coś jeszcze. Nigdy nie lubiłem słuchać kolęd, ale tego roku… tego roku było inaczej! Zdecydowanie moją ulubioną kolędą jest „Cicha noc”. Jest inna, spokojna, mówi się o niej, że jest kolędą czasu nędzy i głodu. Daje wytchnienie i nadzieje, jest ukojeniem dla duszy.

cicha noc kolędy

Z przyjemnością obserwuję i doznaję na własnej skórze, jak ten świat przed świętami staje się ciut lepszy. Jak ludzie w odruchu serca życzą sobie wesołych świąt i są dla siebie milsi i serdeczniejsi. Z tego miejsca, w tym czasie życzę Wam przede wszystkim – tak 😉 – wesołych Świąt Bożego Narodzenia, które nie zmąci Wam żaden smutek. Jak tylko możecie, spędźcie je z rodziną i przyjaciółmi. Bo w tym jest ukryty prawdziwy sens świąt 😉 

 


grafiki – pixabay, format tematów poważnych #8

Yhm... to może nie być głupi pomysł?!

Aby dołączysz do grona subskrybentów Bywalca Życia. I Otrzymywać powiadomienia o nowych konkursach, wpisach i wielu innych akcjach.

Wyrażam zgodę na przekazanie moich danych osobowych do MailChimp ( więcej informacji )

Trzy żelazne zasady Bywalca Życia. Zero spamu. Bezpieczeństwo adresu e-mail. Możliwość wypisania się z listy subskrybentów w każdej chwili.

Subskrybuj
Powiadom o
guest
8 komentarzy
Najnowsze
Najstarsze Najlepsze
Inline Feedbacks
View all comments
Gosia z polkanamalcie.pl
4 miesięcy temu

Jak byłam dzieckiem, okres świąt to był dla mnie magiczny czas. Z biegiem lat wraz z dorosłością trochę inaczej patrzę na to wszystko, głównie dlatego, że nie jestem osobą religijną. Jednak dalej lubię te wszystkie tradycje i fakt, że chociaż 2 razy w roku zbieramy się wszyscy razem, żeby miło spędzić czas 🙂

Instytutdesignu
8 miesięcy temu

Niby z rodziną, ale nie lubię Świat bo kojarzą mi się z obłuda, sztuczna życzliwością od święta, a nie taka zwykła na codzien

Beata Herbata
8 miesięcy temu

A ja Libię te święta 🙂 też przechodziłam różne etapy ale poza domem, na gotowe, to nie było jednak to 🙂

Karolina z rudeiczarne.pl
Karolina z rudeiczarne.pl
8 miesięcy temu

Nie jestem wierząca, ale moja Rodzina jest i choć niektórzy odmawiają mi prawa do obchodzenia świąt to ja uważam, ze wciąż je mam 🙂 bo w świętach chodzi u mnie przede wszystkim o czas, który możemy spędzić wszyscy razem, na co dzień takiej możliwości nie mamy

Paulina
8 miesięcy temu

W Świętach powinno chodzić o czas spędzony razem, a nie bogatsze zastawienie stołu.

blogierka
8 miesięcy temu

Doceniaj tych, którzy jeszcze żyją, bo to są ulotne chwilę i niestety coś o tym wiem.

Anna
8 miesięcy temu

Radość ze świat można mieć wszędzie.

Julia
Julia
9 miesięcy temu

Cieszę się, że odzyskałeś radość ze świąt. Oby każde były dla Ciebie lepsze, od poprzednich.